wtorek, 12 maja 2015

Uwaga!

Mam bardzo przykrą wiadomość :/ Zawieszam bloga. Nie wiem ile to potrwa ale po prostu nie mam czasu i weny pisać wiec wole na trochę zawiesić pisanie. Przepraszam !

czwartek, 7 maja 2015

Rozdział 28

~~ Lilly ~~
Wstając rano wiedziałam, ze ten dzień będzie straszny. Gdy mówiłam mamie, ze tata zaprosił mnie do siebie na obiad udawała niewzruszoną ale wiedziałam że boi się o mnie. Wiedziała, że z tatą nie mam za dobrych kontaktów i, że czasem przez niego i Amy staję się trochę agresywna. Ale to tylko jego wina. Zasłużył sobie. Umówiłam się z tatą że z Lucasem przyjdziemy do nich na 14. Chciałam to mieć już za sobą. Nie miałam, żadnego zajęcia w domu które pomogłoby mi zabić czas więc postanowiłam pobiegać. Ubrałam dresy i wybiegłam z domu. Nie wiem ile czasu minęło ale byłam już strasznie zmęczona więc postanowiłam wracać. Okazało się że biegałam strasznie długo i zostało mi bardzo mało czasu do przyjścia Lucasa. Pobiegłam na górę i poszłam się myć. Potem ubrałam się w fioletową prostą sukienkę, a włosy spięłam w luźny kok. Zeszłam na dół i jak się okazało miałam jeszcze chwilę więc postanowiłam odpocząć na kanapie. Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
  • Otwarte - krzyknęłam
Drzwi otworzyły się i zobaczyłam Lucasa.
  • Hej śliczna - powiedział - Gotowa na spotkanie z tatą?
  • Nie za bardzo - przyznałam
Nie chciałam tam iść. Lucas wziął mnie za rękę co dało mi otuchy i wyszliśmy z domu. Dom mojego taty nie był specjalnie daleko więc postanowiliśmy się przejść. Kiedy dotarliśmy pod drzwi mocniej ścisnęłam rękę Lucasa. Wiedział że się denerwuję. Popatrzył na mnie jakby chciał upewnić się, że tego chcę a ja tylko skinęłam głową. zapukał do drzwi i po chwili otworzył nam mój tata.
  • Lilly - powiedział i mnie przytulił - Cieszę się , ze przyszłaś. Cześć Lucas.
  • Dzień dobry - powiedział mój chłopak
  • Rozgośćcie się - powiedział mój tata wpuszczając nas do środka
Usiedliśmy do stołu. Po chwili przyszła Amy. Uśmiechnęła się do nas na co ja nie odpowiedziałam.
  • Za chwilę bedzię kurczak - powiedziała na co wszyscy tylko przytaknęli.
W salonie było już czuć kurczaka o którym wspomniała Amy. Tak jak powiedziała, po chwili poszła do kuchni i wyciągnęła go z piekarnika. Położyła na stole obok ziemniaków i zaprosiła wszystkich do jedzenia. Kurczak był przepyszny. wszyscy zajadli się ze smakiem.
  • Tato, mogę się ciebie o coś zapytać? - zapytałam
  • Oczywiście - powiedział
  • Czy wiesz może czy Peter pisał jakiś dziennik? - zapytałam
  • Nic mi nigdy nie mówił ale musiałabyś przeszukać jego pudła na strychu, może byś cos znalazła.
  • Mogę zrobić to zaraz? - zapytałam z nadzieją, ze mi pozwoli
  • yy… jasne - powiedział i lekko się uśmiechnął.
Po śmierci większość pudeł Petera zabrał tata. Leżały na strychu. U nas nie było miejsca na tyle pudeł więc poszliśmy na kompromis, ze tata weźmie je do siebie. Nie chcieliśmy wyrzucać tych rzeczy.  Nie mogłam doczekać się aż pójdę na strych. Moze dowiem się czegoś o dzienniku. Może okazać się, że to jednak nie chodziło o Petera tylko kogoś innego.
  • Widzę, że bardzo zależy ci na tym żeby tam iść - powiedział po chwili mój tata
  • Tak, bardzo - powiedziałam
  • No dobrze, chodźcie zaprowadzę was - powiedział
Byłam zestresowana co chyba było widać bo Lucas wziął mnie za rękę.
  • Będzie dobrze - powiedział i się uśmiechnął
Zaczęliśmy wchodzić po starych schodach na strych. Wszędzie były pajęczyny. Tata otworzył drzwi do pokoju na strychu i zapalił światło. Było tu dużo pudeł mojego brata.
  • Może was tu zostawię - powiedział i skierował się do mnie - Poszukaj tego co chcesz a ja będę czekał na dole.
  • Dobrze, dziękuję - powiedziałam.
Wyszedł a ja zaczęłam szperać w pudłach.
  • Myślisz, ze znajdziesz ten dziennik? - zapytał Lucas
  • Nie wiem - powiedziałam - zobaczę.
Lucas wziął się za drugie pudło. Było ich kilka ale dużych. Przechodząc do kolejnych coraz bardziej traciłam nadzieje, że nie znajdę dziennika, że to jednak nie chodziło o dziennik mojego brata. Po jakiś pół godzinach dotarliśmy prawie do końca.
  • Zostało ostatnie - powiedział Lucas - teraz wszystko moze się wyjaśnić.
  • Tak - powiedziałam z lekkim smutkiem a moze radością? Sama nie wiem
Otworzyliśmy pudło i zaczęliśmy wykładać cała jego zawartość. Było tu dużo zeszytów i książek Petera. Złapałam za ostatnią rzecz z pudła i zaczęłam się podnosić. Nagle w pokoju zrobiło się ciemno. Lucasa nie było. Nie wiedziałam co się dzieje. Przede mną zaczęła pokazywać się postać z moich snów.
  • Znalazłaś dziennik - powiedział
Popatrzyłam na swoje ręce. Miałam w ręku niepodpisany stary zeszyt ale jak widać tego cały czas szukałam.
  • Po co mi on? - powiedziałam - Kim jesteś? Co tu robisz?
  • Wszystkiego się dowiesz - powiedział
  • Nie możesz mi tego teraz ppowiedzieć
Usłyszałam kroki. To one sprowadziły mnie do rzeczywistości.
  • Lilly, nic ci nie jest? - zapytał Lucas - Twój tata idzie, nic nie mów.
  • Co się dzieje? - zapytałam
  • Zaraz ci wszystko powiem ale narazie nic nie mów - powiedział
Tata otworzył drzwi i widziałam że był zmartwiony.
  • Co się stało? Dlaczego krzyczysz? - zapytał
  • Lilly krzyczała na mnie proszę pana - powiedział Lucas - Ale już nic się nie dzieje.
  • Mam nadzieję - powiedział i wyszedł
  • Dobra teraz gadaj o co chodzi - powiedziałam
  • Wzięłaś do ręki ten zeszyt czy co to tam jest i nagle pobladłaś i zaczełas krzyczeć jakby do kogoś ale tu nikogo nie bylo. Nie wiedziałem o co chodzi ale potem pomyślałem że to może znów to samo co wtedy u mnie ale tym razem nie zemdlałaś.
  • Masz rację znów to samo. - powiedziałam - Ta postać powiedziała, że ten zeszyt to dziennik którego szukałam i że wszystkiego się dowiem. Ale nie wiem kiedy bo usłyszałam kroki i jakby to powiedzieć to “połączenie” się zerwało.
Usiedliśmy na podłodze i otworzyliśmy dziennik ale były tam same puste kartki. Postanowiłam zabrać go do domu i tam się jemu przyjżeć. Posprzątaliśmy w pokoiku i zeszliśmy na dół. Podziękowaliśmy tacie i pożegnaliśmy się z nim i z Amy.
_________________________

Przepraszam za dłuższą nieobecność ale jestem chora i po prostu nie miałam siły pisać ale dzisiaj czuję się lepiej, spięłam tyłek i napisałam rozdział. Teraz rozdziały będą nieregularnie bo trzeba poprawiać oceny i wg i nie wiem czy będę mieć czas pisać :/ Miłego czytania i zapraszam do komentowania :D




niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 27

~~ Lucas ~~
Jak zwykle nie mogłem się doczekać aż ją zobaczę i przyszedłem do niej wcześniej. Kiedy wszedłem do jej domu jej mama powiedziała mi, że Lilly jeszcze się przygotowuje do naszej randki. Usiadłem na kanapie w salonie i czekałem aż zejdzie. Ile dziewczyny się szykują To trwało wieczność. Zobaczyłem na zegarek i się zdziwiłem bo minęło dopiero 6 minut. Tak nie mogę się doczekać, że wszystko zaczęło się dłużyć. Po chwili usłyszałem kroki. Obróciłem głowę w stronę schodów z których schodziła Lilly. Miała na sobie dżinsowe szorty, zieloną bluzkę na ramiączkach. Włosy spięła w luźny kok.
  • Heej piękna - powiedziałem podchodząc do niej i całując ją w policzek
  • Cześć - powiedziała i się uśmiechnęła
Usiedliśmy na schodach przed domem i czekaliśmy na Jo i Nika. Po jakiś 10 minutach pod dom podjechało czarne auto. Wysiadła z niego przyjaciółka Lilly a za nią wysoki chłopak z czarnymi włosami.
  • Jestem Lily - powiedziała moja dziewczyna i uścisnęła Nikiemu rękę.
  • Niki - powiedział
  • Ja jestem Lucas - powiedziałem
  • no to skoro się już poznaliście to może jedzmy już - powiedziała Jo
  • A gdzie? - zapytałem - Macie coś zaplanowane?
  • Tak - powiedział Niki - ale dla was to niespodzianka
  • Już się boje - powiedziała Lilly
Wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać. Nie wiem gdzie nas zabierali. Lilly siedziała cicho, patrzyła na drogę.
  • Coś się stało? - zapytałem
Popatrzyła na mnie i bezgłośnie powiedziała “koszmar”. Przytuliłem ją. Siedzieliśmy tak aż do końca podróży która trwała prawie godzinę. Wyszliśmy z samochodu i zobaczyłem duży niebieski budynek. Nie było napisane na nim co to jest więc nadal nie wiedziałem. Lilly tez nie wiedziała bo patrzyła na budynek i marszczyła brwi.
  • Co to jest? - zapytałem
  • Zobaczysz - powiedziała Jo
Weszliśmy do środka. Było tu dużo ludzi. Niki i Jo poszli kupić bilety. Po chwili wrócili i skierowali nas do wypożyczalni...łyżew. Zabrali nas na lodowisko. Lilly strasznie się ucieszyła. Wybraliśmy łyżwy i poszliśmy na ławkę je założyć. Po 10 minutach byliśmy już na gigantycznej hali z lodem. wszedłem na lód i o mało się nie przewróciłem.
  • Nie umiesz jeździć?- zapytała Lilly
  • Nie umiem - powiedziałem - ale się nauczę.
  • Nie - powiedziała a na jej twarzy zagościł uśmiech - ja cię nauczę.
  • Okey - powiedziałem
Lilly wzięła mnie za rękę i powoli zaczęła jechać, a za nią ja. Na początku jechaliśmy  przy ogrodzeniu ale z czasem coraz bardziej oddalaliśmy się od niego.
  • Szybko się uczysz - powiedziała moja dziewczyna
  • Z taką nauczycielką na pewno - powiedziałem  i ją pocałowałem
  • Każda chciałaby mieć takiego ucznia
  • Ale trafił się on tobie. - powiedziałem - zadowolona?
  • Bardzo - powiedziała
Obróciła się i zaczęła jechać i krzyczeć za sobą “ łap mnie”. Nie jeżdżę tak szybko jak ona więc nie mogłem jej dogonić. W końcu dała mi trochę fory i ją złapałem. Byłem rozpędzony i nie umiałem się zatrzymać wiec wpadłem na nią i razem wylądowaliśmy na lodzie. Podjechała do na Jo.
  • Nic wam nie jest? - zapytała śmiejąc się
  • Chyba nie - odpowiedziałem i sam zacząłem się śmiać
Wstaliśmy i jeszcze przez jakąś godzinę czerpaliśmy radość z lodowiska. Po dwóch godzinach jeżdżenia łącznie nikt z nas nie czul nóg.  Oddaliśmy łyżwy i poszliśmy do samochodu.
  • Jedziemy gdzieś jeszcze? - zapytał Niki
  • Ja najchętniej bym odpoczęła - powiedziała Lilly - możemy pojechać do mnie i posiedzieć.
  • Jestem za - powiedziałem
Pojechaliśmy do domu Lilly. Siedzieliśmy i oglądaliśmy telewizję a gdy zrobiło się ciemno wyszliśmy za dom z kocami i położyliśmy się na trawie. Patrzyliśmy z gwiazdy. Jak byłem mały zawsze z tatą patrzyliśmy na gwiazdy. To zawsze było nasze zajęcie po męczącym dniu. Kiedy tata odszedł przestałem to robić. Dobrze było do tego wrócić.
  • Piękne prawda? - zapytałem Lilly
  • Prawda - odpowiedziała
Przytuliłem ją i leżeliśmy tak wpatrzeni w gwiazdy.
  • Muszę wracać - powiedziała Jo
  • Odwiozę cię - tym razem to Niki
  • Dzięki za dzisiaj - powiedziała Lilly - Mam nadzieje, ze to powtórzymy
  • Ja też - powiedziała Jo
Pożegnaliśmy się z nimi, a potem posiedzieliśmy jeszcze trochę na kocu aż w końcu poszliśmy do pokoju Lilly gdzie siedzieliśmy jeszcze i rozmawialiśmy.
____________________

Łapcie kolejny rozdział :D Miłego czytania i zapraszam do komentowania !

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 26

~~ Lucas ~~
Nie mogłem się powstrzymać. Wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę domu Lilly żeby dowiedzieć się co się wczoraj stało. Szedłem szybkim tempem wiec po chwili byłem już pod drzwiami. Zapukałem  i chwilę później otworzyła mi mama mojej dziewczyny.
  • Dzień dobry - przywitałem się - jest Lilly?
  • Jest - powiedziała - na górze. Idź do niej.
  • Dziękuje - powiedziałem
Ominąłem ją i poszedłem w stronę pokoju mojej dziewczyny. Usłyszałem śmiechy więc wiedziałem, ze nie jest sama i będę musiał poczekać z rozmową  aż będziemy sami. Zapukałem do drzwi i wszedłem do środka. Na łóżku siedziała moja dziewczyna z Jo. Lilly na mój widok jak zawsze się rozpromieniła. Podbiegła do mnie i mnie pocałowała.
  • Może nie przy ludziach? - powiedziała Jo
  • Odczep się - powiedziała Lilly - idź do Nika!
  • A wiesz, ze pójdę? - powiedziała - Nawet teraz, w tej chwili!
Zabrała swoje rzeczy, pożegnała się i poszła.
  • Ale ona jest zakręcona - powiedziała Lilly - A wiesz na co wpadła?
  • Już się boje - powiedziałem i się zaśmiałem
  • Chce iść na podwójną randkę - powiedziała - Powiedziałam jej, że muszę się zapytać ciebie czy chcesz.
  • Jak ty chcesz to czemu nie - powiedziałem - może być fajnie.
Usiedliśmy na łóżku i już miałem zapytać o wczoraj ale Lilly była szybsza.
  • Może do niej zadzwonię i powiem jej, ze się zgodziłeś i umówię nas na..jutro? Pasuje ci?
  • Jasne - odpowiedziałem
Lilly umówiła nas na jutro na 16. Teraz w końcu miałem czas aby zapytać o to co miałem zapytać od początku.
  • Opowiesz mi co się wczoraj stało? - powiedziałem
Popatrzyła na mnie i lekko posmutniała.
  • To było takie nagłe - zaczęła - usłyszałam głos i zemdlałam. Widziałam postać ale tym razem nie było w niej nic podobnego do Petera,wszystko było zamazane. Jak zawsze mówił to samo. To wszystko było jak halucynacja. Potem jakby wszystko się rozpłynęło i się ocknęłam a nade mną stała mama i Jo. Nie wiedziałam co im powiedzieć wiec powiedziałam ze zrobiło mi się słabo. Pytałam Jo czy coś się ze mną działo ale powiedziała że tylko leżałam i nic więcej.
Gdy to opowiadała było widać, ze trochę się boi. Przytuliłem ją.
  • Już dobrze - powiedziałem
  • Dobrze odkąd tu jesteś - powiedziała
Nachyliłem się o ją pocałowałem. W moich ramionach się rozluźniała.
  • Kocham cię - powiedziałem
  • Ja ciebie też
Siedzieliśmy tak dopóki mama Lilly nam nie przerwała.
  • Przepraszam, ze przeszkadzam - zaczęła - ale zabrakło mi składników do ciasta i chciałam się zapytać czy poszylibyście do sklepu.
  • Jasne - powiedziałem a Lilly się ze mną zgodziła
Ubraliśmy się, wzięliśmy listę zakupów, która napisała nam mama Lilly i wyszliśmy z domu. Poszliśmy do najbliższego większego sklepu. Lilly wybierała po kolei rzeczy z listy a ja chodziłem za nią z koszykiem, który robił się coraz cięższy. Nagle zobaczyłem, ze twarz mojej dziewczyny tężeje.  Zobaczyłem na co patrzy. Niedaleko nas stał jej ojciec ze swoją partnerką. Niby był na jej urodzinach ale Lilly nadal mu nie wybaczyła. Odwrócił się w naszą stronę, uśmiechnął i zaczął powoli kierować się do nas. Lilly złapała mnie za rękę i lekko ścisnęła.
  • Cześć skarbie - przywitał się
Chciał przytulić Lilly ale ona go odepchnęła.
  • Czego chcesz? - zapytała szorstko
  • Chciałem z tobą porozmawiać, przywitać się z moją córką - powiedział
  • Nie chcę z tobą rozmawiać! - powiedziała
  • Dobrze ale chciałem cię zaprosić na obiad - powiedział - co ty na to?
  • Nie - powiedziała bez namysłu
  • Twój chłopak też może przyjść - powiedział patrząc na mnie
Lilly popatrzyła na mnie. Pokręciłem głową, żeby się zgodziła. Chwile się namyślała ale jednak uległa.
  • No dobrze - powiedziała - Kiedy?
  • Jutro? - zapytał jej ojciec
  • Nie jutro nie możemy, mamy podwójną randkę z Jo i jej chłopakiem - powiedziała - Może pojutrze?
  • Oczywiście - powiedział
Jego partnerka wg się nie odzywała tylko przytakiwała i się uśmiechała. Może nie chciała się wtrącać bo wiedziała, ze Lilly jej nie lubi. Odeszli i moja dziewczyna w końcu odetchnęła z ulgą. Wzięliśmy pozostałe zakupy i poszliśmy do kasy. Lily była ciągle jakaś nieobecna. Gdy wracaliśmy do domu prawie weszła pod samochód. prawie cały dzień siedzieliśmy u niej i oglądaliśmy filmy albo rozmawialiśmy.
_______________________

Heej ludzie. Boże jak dawno mnie tu nie było. Łapcie rozdział a ja idę oglądać film :D Miłego czytania :) Komentujcie